Dom Pogodnej Jesieni w Tuchowie, to jedna z placĂłwek, ktĂłra niestety padĆa ofiarÄ
koronawirusa.
Pomimo stosowania siÄ do wszelkich wytycznych Sanepidu, jak rĂłwnieĆŒ wprowadzenia
koszarowego trybu pracy, siostry zakonne (27) jak i mieszkaĆcy (10) musieli zmierzyÄ siÄ z Covid
19. ZmarĆo dwĂłch pensjonariuszy. WewnÄ
trz Domu pracowaĆ zespĂłĆ, ktĂłry zostaĆ okreĆlony jako
âzespĂłĆ nieprzypadkowych, wyjÄ
tkowych ludziâ, dlatego zapraszam do zapoznania siÄ z
wypowiedziami, odczuciami i refleksjami niektĂłrych z nich.
BARBARA ROGOZIĆSKAâ opiekunka w Domu Pogodnej Jesieni w Tuchowie
(pracowaĆa w trybie koszarowym w dniach 05.06.2020 r â 15.06.2020 r)
PodjÄcie decyzji o wejĆciu w ognisko koronawirusa byĆo trudne..? DĆugo siÄ nad tym zastanawiaĆaĆ?
Nie byĆo czasu na zastanawianie siÄ, byĆ telefon od siostry dyrektor czy zgodzÄ siÄ odbyÄ kwarantannÄ w Domu
Pogodnej Jesieni w trybie koszarowym wiec decyzja wedĆug mnie mogĆa byÄ tylko jedna. Nie byĆa to decyzja na
pewno Ćatwa, gdyĆŒ wrĂłciĆam co dopiero, moĆŒe godzinÄ wczeĆniej po czwartym dwunastogodzinnym dyĆŒurze a
do pracy trzeba byĆo wrĂłciÄ nastÄpnego dnia. NajwiÄkszym jednak zaskoczeniem byĆa informacja, ĆŒe takÄ
decyzjÄ podjÄĆa tylko jedna koleĆŒanka wiec nie bardzo wiedziaĆam jak ta praca bÄdzie wyglÄ
daÄ.
Jak dĆugo pracujesz w Domu Pogodnej Jesieni?
W DPJ pracujÄ 10 lat.
WeszĆaĆ na âpierwszy rzutâ, wszystko byĆo jednÄ
wielkÄ
niewiadomÄ
? Praca nie wyglÄ
daĆa juĆŒ tak samo jak
wczeĆniejâŠ.co siÄ zmieniĆo, co byĆo najtrudniejsze?
Praca w trybie koszarowym nie byĆa dla mnie czymĆ nowym. W miesiÄ
cu kwietniu juĆŒ w taki sposĂłb
pracowaĆam. Jednak sytuacja obecnie byĆa o wiele trudniejsza ze wzglÄdu na realnie istniejÄ
ce zagroĆŒenie. W
samym sposobie pracy niewiele siÄ zmieniĆo, trzeba byĆo wykonywaÄ codzienne obowiÄ
zki tzn. toaleta, kÄ
piele,
podawanie posiĆkĂłw itd. Jednak doszedĆ stres zwiÄ
zany z moĆŒliwoĆciÄ
zaraĆŒenia tak i siebie, jak i mieszkaĆcĂłw,
dlatego odkaĆŒanie i ciÄ
gĆa dezynfekcja staĆy siÄ priorytetem. Drugim problemem byĆa koniecznoĆÄ izolowania
mieszkaĆcĂłw w swoich pokojach, co dla wiÄkszoĆci byĆo bardzo trudne do zaakceptowania. Nawet jednak
stosunkowo szybko pogodzili siÄ z zaistniaĆÄ
sytuacjÄ
. Prawie w kaĆŒdym pokoju jest telewizor wiÄc to na pewno
byĆo pomocne w zorganizowaniu na pewien czas dnia. Dla mnie osobiĆcie i dla caĆego â wspaniaĆegoâ zespoĆu z
ktĂłrym pracowaĆam najtrudniejszy byĆ poczÄ
tek, gdy nie wiedziaĆyĆmy jak caĆe procedury zachowania
bezpieczeĆstwa majÄ
wyglÄ
daÄ i wszystko zorganizowaĆyĆmy same tak jak wedĆug nas byĆo najrozsÄ
dniej.
GorÄ
co i koniecznoĆÄ noszenia odpowiedniej odzieĆŒy ochronnej dodawaĆo dodatkowego zmÄczenia.
No wĆaĆnie, bĂłl, zmÄczenie, tÄsknota za najbliĆŒszymi â jak sobie z tym radziĆaĆ, co pomagaĆo w chwilach
zwÄ
tpienia?
Trudno mi dzisiaj mĂłwiÄ o chwilach zwÄ
tpienia, raczej takich nie byĆo, wiedziaĆam, ĆŒe trzeba pracowaÄ i
wytrwaÄ aĆŒ przyjdzie nowy zespĂłĆ i nas zmieni. W tym miejscu pragnÄ wspomnieÄ o dwĂłch koleĆŒankach, ktĂłre
nie mogĆy rozpoczÄ
Ä pracy razem ze mnÄ
i caĆym zespoĆem ze wzglÄdu na zaistniaĆe procedury, ale zaraz po
wykonanych pierwszych testach i informacji, ĆŒe wynik majÄ
ujemny zgĆosiĆy do siostry dyrektor chÄÄ podjÄcia
pracy. Po wyraĆŒeniu zgody przez sanepid zasiliĆy nasz zespĂłĆ, co byĆo dla nas ogromnÄ
pomocÄ
. CaĆy zespĂłĆ byĆ i
jest im bardzo wdziÄczny. Nie mogÄ teĆŒ nie wspomnieÄ o mojej rodzinie, ktĂłra bardzo mnie wspieraĆa,
dodawaĆa mi otuchy i wierzyĆa, ĆŒe dam radÄ, co byĆo dla mnie bardzo budujÄ
ce.
WspĂłĆpraca z nowym â mieszanymâ zespoĆem byĆa trudna? jak wyglÄ
daĆa organizacja dnia w nowej
rzeczywistoĆci?
Tak jak juĆŒ wczeĆniej mĂłwiĆam przez caĆy czas pracowaĆam ze wspaniaĆymi koleĆŒankami. ByĆy to osoby Ćwieckie
i siostry zakonne. Mimo, ĆŒe siostry, ktĂłre przyjeĆŒdĆŒaĆy jako wolontariuszki nie znaĆy pracy na oddziale,
doskonale sobie radziĆy w kaĆŒdej sytuacji i myĆlÄ, ĆŒe taka atmosfera w duĆŒym stopniu wpĆywaĆa budujÄ
co na
nas wszystkich. KaĆŒdy dzieĆ wĆaĆciwie wyglÄ
daĆ tak samo. Zmiana nocna po porannej odprawie udawaĆa siÄ na
odpoczynek. Nie trwaĆ on jednak dĆuĆŒej niĆŒ 2 -3 godziny. Trzeba byĆo bowiem pomĂłc koleĆŒankom przy
kÄ
pielach, rozwoĆŒeniu i rozdawaniu posiĆkĂłw. DuĆŒo podopiecznych wymagaĆo pomocy przy karmieniu. Po
obiedzie ok. 14.30 â 15.00 koleĆŒanki, ktĂłre zostawaĆy na zmianie nocÄ
szĆy siÄ odĆwieĆŒyÄ i chwilÄ odpoczÄ
Ä i
wracaĆy znowu do pomocy przy kolacji i wieczornej toalecie. Tak pĆynÄ
Ć dzieĆ za dniem. Zawsze wieczorem
staraĆyĆmy siÄ znaleĆșÄ chwilÄ na wspĂłlnÄ
modlitwÄ. Tutaj wspomnÄ trochÄ ĆŒartem jak pewnego wieczoru
byĆyĆmy bardzo zmÄczone a tu jeszcze modlitwa. WziÄĆam rĂłĆŒaniec i pytam koleĆŒankÄ â RĂłĆŒaniec czy Koronka?â
a ona â dzisiaj Koronka, bÄdzie krĂłcejâ. To tak trochÄ humoru na koniec bo takie chwile teĆŒ byĆy. Na koniec
chciaĆam jeszcze skierowaÄ sĆowa szczerego podziÄkowania na rÄce s. Pacyfiki dla wszystkich siĂłstr, ktĂłre z
nami pracowaĆy. Przez caĆy czas naszej pracy koszarowej mogĆyĆmy na nie liczyÄ, przypominaĆy o wypoczynku,
dopytywaĆy o zdrowie i o wszelkie inne potrzeby. BĂłg zapĆaÄ.
DziÄkujÄ serdecznie za rozmowÄ i ĆŒyczÄ spokojnej pracy w miarÄ ânormalnychâ warunkach.
S. M. TADEUSZA LIPIĆSKA CSSJ â pielÄgniarka i wolontariuszka
(pracujÄ
ca w trybie koszarowym w dniach 12.06.2020 r. â 02.07.2020 r.)
Koronawirus â od lutego tyle siÄ o nim sĆyszaĆo, liczby mĂłwiĆy same za siebie. Zgony, obostrzenia, co chwilÄ
media przekazywaĆy tragiczne informacje. Co siostra czuĆa oglÄ
dajÄ
c to wszystko w telewizji�
Z wielkim niepokojem ĆledziĆam sytuacjÄ we WĆoszech jak i innych paĆstwach. Jedna myĆl ciÄ
gle âkoĆataĆaâ mi
w sercu â Jezu, chciaĆabym z nimi teraz byÄ. Oni potrzebujÄ
pomocy, obecnoĆciâ NiemoĆŒnoĆÄ sĆuĆŒenia
potrzebujÄ
cym w tym czasie stawaĆa siÄ przeogromnym bĂłlem .
âW Domu Pogodnej Jesieni w Tuchowie sÄ
zaraĆŒeni na COVID 19â â po usĆyszeniu takiej informacji od razu
siostra wiedziaĆa, ĆŒe chce przyjechaÄ i pomĂłc w tych niezwykle trudnych warunkach? ByĆ strach? Jak
wyglÄ
daĆo podjÄcie decyzji u siostry?
Tak, gdy usĆyszaĆam, ĆŒe w DPJ sÄ
zaraĆŒeni COVID 19, to od razu pojawiĆa siÄ myĆl: âMoje Siostry potrzebujÄ
pomocyâ wszystko inne staĆo siÄ mniej waĆŒne. One potrzebowaĆy pomocy, One bardziej siÄ liczyĆy niĆŒ jakieĆ tam
obawy, strach, lÄk⊠nie myĆlaĆam o sobie, chciaĆam po prostu pojechaÄ i pomĂłcâŠ
Przez tyle mcy mieszkaĆcy DPJ sĆyszeli co siÄ dzieje na Ćwiecie, Ćledzili informacje, dyrekcja DPJ oraz personel
robiĆ wszystko ĆŒeby ich uchroniÄ i nagle musieli siÄ zmierzyÄ z wirusem â oko w okoâ, przez tyle dni przebywaÄ
w izolacji⊠Jak siostra ocenia stan emocjonalny podopiecznych DPJ ?
W moim odczuciu byli ufni wobec nas. Czuli siÄ bezpieczni. SĆuchali naszych prĂłĆb, wyjaĆnieĆ. Do nich siÄ
stosowali. ChoÄ izolacja w pokojach byĆa dla nich trudna, uciÄ
ĆŒliwa, mÄczÄ
ca, osĆabiajÄ
ca stan psychiczny, to
mimo to wspĂłĆpracowali z nami bardzo. UĆatwiaĆo nam to, niesienie Im pomocy i zachowanie wymaganego
reĆŒimu sanitarnego.
Czy utkwiĆa siostrze jakaĆ szczegĂłlna sytuacja w trakcie pobytu w DPJ?
Chyba najpiÄkniejsze dla mnie byĆy te momenty, kiedy mogĆam wejĆÄ do pokoju MieszkaĆcĂłw i zwyczajnie
zapytaÄ â Kochanie jak siÄ czujesz?â, a w ich oczach pojawiaĆ siÄ bĆysk i uĆmiech. W pamiÄci zostaje mi rĂłwnieĆŒ
piÄkna postawa PracownikĂłw DPJ. Ich otwartoĆÄ, hojnoĆÄ w posĆudze, ofiarnoĆÄ, radoĆÄ, troska o to by â Dom
ocalaĆââŠ
Wiele osĂłb w spoĆeczeĆstwie tĆumaczy sobie tÄ
pandemiÄ w taki sposĂłb, ĆŒe to BĂłg chciaĆ nam daÄ znak,
ĆŒebyĆmy siÄ trochÄ zatrzymali, zwolnili tempo, przestali braÄ udziaĆ w âwyĆcigu szczurĂłwâ, ĆŒebyĆmy
dostrzegli to, co naprawdÄ w ĆŒyciu waĆŒne. Czym dla Siostry jest doĆwiadczenie epidemii ? Jakie towarzyszÄ
Siostrze refleksje zwiÄ
zane z tym czasem?
Zgadzam siÄ z wieloma wypowiedziami, ĆŒe czas pandemii â zatrzymaĆ nasâ, pomĂłgĆ wielu osobÄ
przewartoĆciowaÄ swoje priorytety ĆŒyciowe. A mi osobiĆcie pokazaĆ jak wiele osĂłb jest potrzebujÄ
cych,
opuszczonych, oczekujÄ
cych na pomocâŠpandemia pokazaĆa mi, ĆŒe nie moĆŒemy byÄ bierni, pozamykani w
swoich domachâŠ.
PozdrawiamâŠ.
DziÄkujÄ serdecznie za rozmowÄ, ĆŒyczÄ bĆogosĆawieĆstwa Matki BoĆŒej Tuchowskiej.
BRAT MARIUSZ OFMCap z Zakonu Braci Mniejszych KapucynĂłw â opiekun wolontariusz
(pracowaĆ w trybie koszarowym w dniach 13.06.2020 r.-02.07.2020 r.)
Jak wyglÄ
daĆo podjÄcie decyzji o przybyciu do Domu Pogodnej Jesieni. ByĆ to impuls, natchnienie czy decyzja
wymagajÄ
ca organizacji?
Decyzja zapadĆa podczas rozmowy telefonicznej (telekonferencji) – Minister Prowincjalny wraz z braÄmi z Grupy
ZarzÄ
dzania Kryzysowego dot. Covid-19 przedstawili mi krytycznÄ
sytuacjÄ mieszkaĆcĂłw w DPJ oraz s. JĂłzefitek,
iloĆci zaraĆŒonych, etc. Ze wzglÄdu na przygotowanie oraz doĆwiadczenie w pracy z Covid-19 bracia dopytywali
w jaki sposĂłb pomĂłc siostrom. OdpowiadajÄ
c na pytania, myĆlaĆem ĆŒe na tym skoĆczy siÄ moja rola. ByĆo juĆŒ
dwĂłch wyznaczonych braci…
W trakcie rozmowy usĆyszaĆem – Ty jesteĆ tam potrzebny…, chcemy abyĆ byĆ tam na miejscu… siostrom
potrzeba naprawdÄ pomĂłc, one sÄ
pod naszÄ
opiekÄ
. GotowoĆÄ wyraziĆem po tym ostatnim stwierdzeniu. I taki
to poczÄ
tek owej kolejnej odsĆony, wyjÄ
tkowej przygody rozpoczÄ
Ć siÄ w moim ĆŒyciu – druga wojna z Covid-19.
Jakie byĆo pierwsze wraĆŒenie po przekroczeniu progu DPJ? Co Brat zastaĆ?
ZastaĆem zwarty, dziaĆajÄ
cy zespĂłĆ, ktĂłry prĂłbowaĆ zaradziÄ sytuacji kryzysowej z Covid-19. ZmÄczenie byĆo
duĆŒe. OgĂłlnie odczuwaÄ moĆŒna byĆo niepewnoĆÄ i lÄk, sĆyszaĆem pytania – kto jeszcze z mieszkaĆcĂłw czy
personelu moĆŒe byÄ zaraĆŒony? Co wykaĆŒÄ
testy? Siostry? Siostra Dyrektor juĆŒ na kwarantannie…
W mojej ocenie siostra Dyrektor dobrze radziĆa sobie z sytuacjÄ
w tak ekstremalnych warunkach â szukaĆa
zasobĂłw i pomocy na zewnÄ
trz â finansowej i personalnej. UmiejÄtnie powoĆaĆa nowy zespĂłĆ kompetentnych
pracownikĂłw i wolontariuszy, ktĂłrzy potrafili przez nastÄpne tygodnie odciÄ
ĆŒyÄ stary zespĂłĆ, wyczyszczajÄ
c
placĂłwkÄ z wirusa bez szkĂłd wzglÄdem mieszkaĆcĂłw. NiepokĂłj. Nikt nie wiedziaĆ i nie mĂłgĆ wiedzieÄ â co
bÄdzie dalej. WaĆŒne byĆo zabezpieczenie i zaplanowanie odpowiedniej strategii w walce z wirusem, tj.
odpowiednie przeszkolenie zespoĆĂłw, powoĆanie zespoĆu tymczasowego, odpowiednie przekazanie
kompetencji, stworzenie nowej struktury â Ćluz, izolatek…, samodyscyplina i wspĂłĆpraca wolontariuszy w
okrojonym skĆadzie personelu…
Czym Brat zajmuje siÄ na co dzieĆ? Jak wyglÄ
dajÄ
Brata obowiÄ
zki w zakonie?
SĆuĆŒÄ ludziom…
PracowaĆ Brat kiedyĆ przy opiece i pielÄgnacji starszych osĂłb? co byĆo najtrudniejsze podczas caĆego pobytu
tutaj?
OpiekÄ
i pielÄgnacjÄ
osĂłb starszych zajmowaĆem siÄ na praktykach w oĆrodkach ZOL, DPS. W przestrzeni
bezdomnoĆci â schroniska, streetworking. W DPS Stalowa Wola â rĂłwnieĆŒ toczyliĆmy wojnÄ z Covid-19.
Najtrudniejsze? PrzezwyciÄĆŒanie zmÄczenia, umiejÄtne danie wsparcia zespoĆowi i Siostrom â tworzenie
jednoĆci. NastÄpnie przekraczania siebie w sĆuĆŒbie drugiemu czĆowiekowi. UmiejÄtne pokazywanie
czĆowiekowi – mieszkaĆcowi, ĆŒe moĆŒna kochaÄ go bez granic, ĆŒe moĆŒna przy nim byÄ, wtedy kiedy przeĆŒywa
samotnoĆÄ, zagubienie, brak. Kiedy potrzebuje on, a nie ja. NajpiÄkniejsze to zobaczyÄ Ćwiat mieszkaĆca â
osoby niedoĆÄĆŒnej, leĆŒÄ
cej, cierpiÄ
cej fizycznie, psychicznie i na duchu, wejĆÄ w jego buty, w Ćwiat jego potrzeb,
marzeĆ…
WalczyĆ Brat z wrogiem, ktĂłrego nie widaÄ. Czego siÄ baĆeĆ Bracie? Co byĆo pomocÄ
, siĆÄ
?
MiaĆem obawÄ najgorszego â dalsze zaraĆŒenia, wejĆcie prokuratury, bÄ
dĆș wywiezienia mieszkaĆcĂłw do innego
miejsca, co jednoczeĆnie wiÄ
zaĆoby siÄ z ogromnÄ
szkodÄ
psychofizycznÄ
dla mieszkaĆcĂłw (wiÄkszoĆÄ osĂłb
leĆŒÄ
ca, po za tym bardzo zwiÄ
zana z miejscem, pokojem) â to przecieĆŒ oni sÄ
najwiÄkszÄ
ofiarÄ
tej niewidocznej
wojny. Przegrany byĆby teĆŒ pomysĆ na zespĂłĆ tymczasowy, caĆy ich trud zwiÄ
zany z wyczyszczeniem oĆrodka. W
wojnie jednak i trzeba zaĆoĆŒyÄ moĆŒliwÄ
przegranÄ
.
PomocÄ
okazaĆa siÄ niesamowita organizacja w dziaĆaniu, zaangaĆŒowanie i wspĂłĆpraca w zespole. Ogrom pracy
wykonanej przez kilka, a pĂłĆșniej kilkanaĆcie osĂłb, modlitwy, wsparcie z gĂłry..
Z perspektywy czasu, jak wspomina Brat wspĂłĆpracÄ z ratownikiem medycznym, siostrami, personelem,
wolontariuszami, tworzyliĆcie zgrany zespĂłĆ?
Prawdziwy strateg umie przegrywaÄ i wyciÄ
gaÄ wnioski. Tak byĆo z nami na poczÄ
tku wojny â przegrywaliĆmy
aby w koĆcu wygraÄ bitwÄ. A mieÄ nadziejÄ na wygranie wojny.
Jestem wdziÄczny, ĆŒe mogĆem posĆugiwaÄ w koordynacji w tak zgranym zespole. WspĂłĆpraca na medal â przy
tylu problemach, interwencjach, zmianach w strukturze. Z perspektywy czasu – rodzi siÄ we mnie prosta
wdziÄcznoĆÄ.
DziÄkujÄ Siostrze Prowincjalnej i Dyrektor za wspĂłĆpracÄ na wysokim poziomie zarzÄ
dzania w tak kryzysowej
sytuacji. JesteĆcie niesamowite.
WdziÄcznoĆÄ kierujÄ do caĆego zespoĆu â pielÄgniarsko – opiekuĆczego, czyli siĂłstr jozefitek, braci kapucynĂłw,
Ćwieckich pracownikĂłw (szczegĂłlnie za odwagÄ, zaangaĆŒowanie), wolontariuszki (za otwartoĆÄ, dziaĆanie).
DoĆwiadczyliĆmy cudu. DziÄki za Ćwiadectwo modlitwy, wsparcie.
Siostry â z sÄ
siedniej prowincji jak i juniorystki – daĆy Ćwiadectwo wiary i jednoĆci, odwagi i mÄstwa.
Wojna z Covid-19 trwa â to jedne z ostatnich sĆĂłw wojskowego ratownika medycznego, koordynujÄ
cego
zespoĆem. Jestem mu wdziÄczny za jego zaangaĆŒowanie i profesjonalnÄ
posĆugÄ. GotowoĆÄ, dyspozycyjnoĆÄ w
wykonaniu zadania.
PodsumowujÄ
c wspĂłĆpracÄ i zespĂłĆ â kaĆŒdy aktor miaĆ swojÄ
rolÄ do odegrania, wypeĆniĆ jÄ
tak jak zaplanowaĆ
reĆŒyser, ktĂłry patrzyĆ z gĂłry i wiedziaĆ co bÄdzie dalej! DziÄkujÄ.
MieszkaĆcy z tego, co mi opowiadali, to Was wszystkich, czyli trzech Braci KapucynĂłw pokochali caĆymi
sercami i do dziĆ o Was pytajÄ
. Pomimo wszystkich trudnoĆci i ciÄĆŒkiej pracy mamy nadziejÄ, ĆŒe rĂłwnieĆŒ
bÄdziecie miĆo wspominaÄ DPJ. DziÄkujÄ za rozmowÄ.
BARTOSZ ĆWIÄTEK â fizjoterapeuta w Domu Pogodnej Jesieni
(pracowaĆ w trybie koszarowym w dniach 15.06.2020 r â 29.06.2020 r)
Z tego co mi wiadomo, to Twoje wejĆcie do DPJ, kiedy wirus juĆŒ w nim szalaĆ byĆo wyczekiwane.
NiecierpliwiĆeĆ siÄ , bo chciaĆeĆ juĆŒ zaczÄ
Ä pomagaÄ. Czyli nad podjÄciem decyzji czy wejĆÄ czy nie nie
zastanawiaĆeĆ siÄ w ogĂłle?
Kiedy wirus siÄ pojawiĆ i wszyscy byli zmuszeni poddaÄ siÄ kwarantannie, w Domu Pogodnej Jesieni liczyĆa siÄ
kaĆŒda para rÄ
k. WiedziaĆem, ĆŒe jeĆli nie przyjdÄ z pomocÄ
to pensjonariusze bÄdÄ
cierpieÄ, a wolontariusze
bÄdÄ
pracowaÄ do upadĆego. Dlatego decyzja mogĆa byÄ tylko jedna. OczywiĆcie byĆo trochÄ strachu, bo
zagroĆŒenie byĆo realne, ale czuĆem co powinienem zrobiÄ i nie mogĆem postÄ
piÄ inaczej.
W DPJ pracujesz jako fizjoterapeuta â w tej trudnej sytuacji z dnia na dzieĆ staĆeĆ siÄ specjalistÄ
do zadaĆ z
kaĆŒdego zakresu. ByĆo to dla Ciebie trudne? Na jakich zadaniach trzeba byĆo siÄ najbardziej skupiÄ?
Tak. Na poczÄ
tku nie byĆo Ćatwo przeobraziÄ siÄ w âopiekunkÄâ. Najtrudniej oczywiĆcie byĆo opanowaÄ
pielÄgnacjÄ i toaletÄ mieszkaĆcĂłw. ZarĂłwno mi, jak i mieszkajÄ
cym tu starszym paniom, ktĂłre do tej pory byĆy
pielÄgnowane przez panie opiekunki, na poczÄ
tku byĆo nieco niezrÄcznie, ale w sytuacji bez wyjĆcia trzeba byĆo
siÄ przeĆamaÄ i podoĆaÄ temu wyzwaniu.. RozumiaĆem, ĆŒe muszÄ to zrobiÄ, bo w przeciwnym wypadku, tak jak
mĂłwiĆem : ktoĆ bÄdzie cierpiaĆ.
Znasz mieszkaĆcĂłw, ich historie, usposobieniaâŠJak wedĆug Ciebie sobie radzili?
Na to pytanie trudno jednoznacznie odpowiedzieÄ. Z jednej strony pacjenci z zaburzeniami funkcji poznawczych
nie rozumieli, dlaczego nagle muszÄ
pozostaÄ w swoich pokojach. To rodziĆo skrajne emocje: od agresji po
frustracjÄ i rozpacz. Z drugiej zaĆ strony, pacjenci trzeĆșwo myĆlÄ
cy rozumieli zagroĆŒenie, co skutkowaĆo
poczuciem lÄku. Jedno jest pewne: wszystkim byĆo ciÄĆŒko.
Jak myĆlisz czego najbardziej w tym czasie brakowaĆo mieszkaĆcom?
W przeciwieĆstwie to poprzedniego pytania, ta odpowiedĆș bÄdzie prosta. MieszkaĆcom najbardziej brakowaĆo
kontaktu z drugim czĆowiekiem. Wszechobecna izolacja wszystkim dawaĆa we znaki. ZarĂłwno pensjonariuszom
jak i pracownikom. Zakaz gromadzenia siÄ, zakaz odwiedzin, brak wspĂłlnych posiĆkĂłw, brak Mszy Ćw. w kaplicy,
brak terapii zajÄciowej, brak bliskich w tych ciÄĆŒkich chwilach sprawiaĆ, ĆŒe byĆo jeszcze ciÄĆŒej.
Czy zdarzaĆy Ci siÄ momenty zmÄczenia, zwÄ
tpienia, strachu , bĂłlu? JeĆli tak, to jak sobie z nimi radziĆeĆ? co
pomagaĆo?
Powiem tak: zmÄczenie pojawiĆo siÄ w lipcu, gdy oĆrodek byĆ juĆŒ czysty i zaczÄliĆmy pomaĆu wracaÄ do normy,
wczeĆniej nie byĆo czasu na zmÄczenie. ZwÄ
tpienia nie byĆo nigdy. BĂłl pojawiaĆ siÄ, gdy umieraĆ ktĂłryĆ z naszych
mieszkaĆcĂłw, wtedy pomagaĆa modlitwa. Strach natomiast towarzyszyĆ mi caĆy czas i dalej towarzyszy, ale
trzeba byĆo siÄ nauczyÄ z tym ĆŒyÄ i robiÄ swoje.
DziÄkujÄ za rozmowÄ i ĆŒyczÄ odpoczynku bo trwasz na posterunku juĆŒ od kilkunastu tygodni.
PAWEĆ JANKOWSKI â wojskowy ratownik medyczny, ratownik TatrzaĆskiego Ochotniczego Pogotowia
Ratunkowego
(pracujÄ
cy w trybie koszarowym w DPJ w dniach 15.06.2020 r â 05.07.2020 r)
Pawle, jesteĆ ratownikiem TOPRU, czĆowiekiem wielu pasji â skoki spadochronowe, nurkowanie w jaskiniach,
podrĂłĆŒe po caĆym Ćwiecie⊠i tu nagle zjawiasz siÄ w Tuchowie, by pokonaÄ niewidzialnego wroga jakim byĆ
COVID 19. SkÄ
d ten pomysĆ i co TobÄ
kierowaĆo?
Nie byĆ to pomysĆ, ĆŒeby siÄ zjawiÄ w Tuchowie, tylko byĆa to odpowiedĆș na potrzebÄ, odpowiedĆș na sytuacjÄ.
ByĆo to miejsce, w ktĂłrym mogĆem wykorzystaÄ swoje doĆwiadczenie, poniewaĆŒ pracowaĆem wczeĆniej w
innym Domu Pomocy SpoĆecznej, gdzie sytuacja byĆa bardzo trudna i bardzo podobna. A co mnÄ
kierowaĆo? To
chyba jest czymĆ naturalnym, jeĆli siÄ jest z wyksztaĆcenia ratownikiem, chce siÄ wykonywaÄ swojÄ
pracÄ
dobrze. Ratownictwo nie jest takÄ
typowÄ
pracÄ
, jest powoĆaniem, polega na podejmowaniu wyzwaĆ, nie ma
jednakowych sytuacji, kaĆŒda jest inna. Wyzwanie â to wĆaĆnie mnÄ
kierowaĆo. CzĆowiek wielu pasjiâŠpewne
moje pasje wynikajÄ
z mojej pracy, np skoki spadochronowe wynikajÄ
z mojej sĆuĆŒby jaki ĆŒoĆnierz Jednostek
Desantowo Szturmowych, przez 15 lat wykonywaĆem skoki spadochronowe z racji mojego zawodu. Nurkowanie
w jaskiniach.. rĂłwnieĆŒ wynika z mojej pracy, poniewaĆŒ naleĆŒÄ do sekcji nurkĂłw jaskiniowych ratownikĂłw. A
super jest to, ĆŒe moje pasje staĆy siÄ mojÄ
pracÄ
i kontynuujÄ swoje pasje a przy okazji mi za to pĆacÄ
.
Natomiast podrĂłĆŒe po caĆym Ćwiecie, to jest forma jakiejĆ odskoczni od tego, co robiÄ, takiego resetu daleko,
daleko od codziennoĆci, trochÄ zostawienia spraw zawodowych i odpoczynku.
Dom Pogodnej Jesieni nie jest pierwszÄ
placĂłwkÄ
, w ktĂłrej walczyĆeĆ z pandemiÄ
. Gdzie jeszcze twoja pomoc
staĆa siÄ nieoceniona?
Nie wiem czy nieoceniona i moĆŒe nie pomoc tylko praca, bo na tym polega ratownictwo. Nie chciaĆbym byÄ Ćșle
zrozumiany, ale jako ratownicy pracÄ zostawiamy w pracy, nie przenosimy jej do domu, nie moĆŒemy niÄ
ĆŒyÄ,
kiedy jesteĆmy w domu, dlatego traktujemy ratownictwo jako bardziej pracÄ, nie jako pomoc. Z zewnÄ
trz
mogĆoby siÄ wydawaÄ, ĆŒe to jest pomoc, ale to jest praca, do ktĂłrej nie moĆŒemy podchodziÄ emocjonalnie.
WczeĆniej pracowaĆem i nabieraĆem doĆwiadczenia w DPS w Stalowej Woli, gdzie sytuacja byĆa podobna.
NaleĆŒy jednak podkreĆliÄ, ĆŒe praca w takiego typu warunkach jest bardzo specyficzna i ciÄĆŒka, a caĆy zespĂłĆ
walczy i pracuje na sukces. W obydwu placĂłwkach udaĆo siÄ nam wyjĆÄ na prostÄ
, ale to zawsze jest praca
caĆego zespoĆu, wyjÄ
tkowego, ktĂłry pracuje w nienormowanych czasie pracy, daleko od domu, od rodziny i jest
to na prawdÄ czymĆ ekstremalnym, niespotykanym.
Czy te decyzje o podjÄciu takiego zadania byĆy trudne, wymagaĆy przemyĆleĆ, rodzinnej organizacji?
Nie, to nie sÄ
to trudne decyzje. Po prostu wykonuje siÄ swojÄ
pracÄ i jeĆli podchodzi siÄ do tego jako pracy, a
nie, ĆŒe jest to coĆ nadzwyczajnego, to jest to czymĆ naturalnym. Czy wymaga przemyĆleĆ? Nie, bo w tym
kierunku jesteĆmy ksztaĆceni, wykonujemy na co dzieĆ tego typu dziaĆania i nie ma czasu na dĆuĆŒsze
rozmyĆlania, po prostu trzeba dziaĆaÄ. To jest wĆaĆnie fajne w tym ratownictwieâŠdostajesz wezwanie do
wypadku, jedziesz czy lecisz ĆmigĆowcem i nie masz czasu siÄ przygotowaÄ, nie ma standardowych wypadkĂłw,
czy dwĂłch takich samych. Na miejscu oceniasz sytuacjÄ, podejmujesz decyzje, musisz robiÄ to bardzo szybko,
bo sytuacja moĆŒe siÄ zmieniaÄ dynamicznie, musisz zachowaÄ bezpieczeĆstwo, robiÄ to zgodnie z jakimiĆ
zasadami i tak, ĆŒeby pomĂłc. Nie zawsze jest czas na przemyĆlenia, po prostu trzeba dziaĆaÄ, czasami trochÄ
instynktownie. Czy wymaga to rodzinnej organizacji? MyĆlÄ, ĆŒe rodzina juĆŒ jest przyzwyczajona, niejednokrotnie
dostajÄ telefon w Ćrodku nocy i wychodzÄ na przykĆad w gĂłry. I tak to czasem bywa niestety, ĆŒe te wigilijne
kolacje jemy dzieĆ czy dwa pĂłĆșniej. TakĆŒe rodzina juĆŒ jest przyzwyczajona, ĆŒe podejmujÄ pracÄ i jadÄ czy lecÄ
tam, gdzie jestem potrzebny.
PrzyjechaĆeĆ do DPJ i co dalej? Co zastaĆeĆ? Jak wyglÄ
daĆa sytuacja?
ZastaĆem personel etatowy bardzo przemÄczony, ktĂłry resztkami siĆ, ale z wielkim poĆwiÄceniem i sercem robiĆ
co mĂłgĆ. I to byĆo fajne, bo pracowali maksymalnie ile mogli, w tej trudnej, nietypowej i ciÄĆŒkiej sytuacji .
ZastaĆem zespĂłĆ nieprzypadkowych, wyjÄ
tkowych ludzi, ktĂłrzy mimo zagroĆŒenia i trudnoĆci zostali i robili nawet
nie co w ich mocy byĆo, tylko wykonywali pracÄ ponad swoje moĆŒliwoĆci. PokazaĆo mi to, ĆŒe sytuacja choÄ
trudna, jest do wyprowadzenia i musimy dziaĆaÄ kosztem maksymalnego wysiĆku, po to, ĆŒeby nie zmarnowaÄ
dotychczasowej pracy ludzi, ktĂłrzy poĆwiÄcili swĂłj czas i energiÄ, i dali wiÄcej niĆŒ mogli.
MiaĆeĆ moĆŒe jakiĆ konkretny plan dziaĆania, czy tworzyĆeĆ go na miejscu?
Jak juĆŒ wspominaĆem, w takich sytuacjach kryzysowych nie ma planu dziaĆania. Covid dla wszystkich jest nowy.
WydawaĆoby siÄ, ze Stacje Sanitarno-Epidemiologiczne powinny otworzyÄ szufladÄ i wyciÄ
gnÄ
Ä schemat
postÄpowania, ale nawet oni go nie majÄ
, nie byli na to przygotowani. Takim zarzÄ
dzaniem w sytuacjach
kryzysowych zajmowaĆem siÄ bÄdÄ
c na misji w Afganistanie, gdzie tworzyliĆmy szpitale polowe, gdzie te
sytuacje byĆy bardzo trudne, dynamiczne. I tutaj tez trzeba byĆo dziaĆaÄ na bieĆŒÄ
co i ta cecha wĆaĆnie
charakteryzuje pracÄ w takich sytuacjach kryzysowych. Plan w DPJ niejednokrotnie byĆ tworzony z godziny na
godzinÄ, bo taka zachodziĆa po prostu potrzeba.
MĂłgĆbyĆ okreĆliÄ priorytet, ktĂłrym trzeba byĆo siÄ zajÄ
Ä po rozeznaniu siÄ przez Ciebie w sytuacji?
Priorytetem byĆo pozyskiwanie ludzi do pracy i zapewnienie im jak najwiÄkszego komfortu pracy. Dla wielu
osĂłb moĆŒe zabrzmi to nienaturalnie, ale tak na prawdÄ najwaĆŒniejsi byli pracownicy i zapewnienie im jak
najlepszych warunkĂłw pracy, bo bez pracownikĂłw, wolontariuszy nie byĆoby prostu mieszkaĆcĂłw i to byĆo dla
mnie priorytetem. Zapewnienie tym ludziom przede wszystkim bezpieczeĆstwa, ale rĂłwnieĆŒ jakieĆ odskoczni
od obowiÄ
zkĂłw, dbanie o to, ĆŒeby mogli na swĂłj dyĆŒur przychodziÄ wypoczÄci do pracy. PracowaliĆmy w
systemie skoszarowanym i ludzie po swoim dyĆŒurze pomimo szczerych chÄci, ĆŒe chcÄ
pomagaÄ musieli zdaÄ
sobie sprawÄ, ĆŒe trzeba odpoczÄ
Ä i ja musiaĆem tego dopilnowaÄ, bo to oni byli dla mnie najwaĆŒniejsi. Bez nich
nie byĆoby tego Domu.
W ekipie z ktĂłrÄ
byĆeĆ na polu bitwy w DPJ byĆo zaledwie czterech etatowych pracownikĂłw a pozostali to
wolontariusze na co dzieĆ pracujÄ
cy w zupeĆnie innym zawodzie. Nie znaliĆcie mieszkaĆcĂłw ani architektury
budynku. Jak Ci siÄ wspĂłĆpracowaĆo z tak âamatorskimâ zespoĆem, w tak okrojonym skĆadzie? Do tego z
kaĆŒdym dniem dochodziĆo coraz wiÄksze zmÄczenie kaĆŒdego z WasâŠ?
RzeczywiĆcie byĆo to wyzwanie, faktycznie nie znaliĆmy ani ukĆadu budynku ani mieszkaĆcĂłw, nie znaliĆmy ich
potrzeb, kaprysĂłw, nie wiedzieliĆmy co jest kaprysem, a co rzeczywistÄ
potrzebÄ
. Te sytuacje pokazywaĆy, ĆŒe
ludzie, ktĂłrzy trafili do pracy, i ci etatowi, i wolontariusze, to nie byli ludzie przypadkowi. To byli ludzie z
powoĆania, z pasji, jaka jest pomaganie innym ludziom. I tylko z takim zespoĆem daĆo siÄ w ten sposĂłb dziaĆaÄ.
DyĆŒury byĆy od 24 do 36 godzin ciÄ
gĆej ciÄĆŒkiej, fizycznej pracy, w kombinezonach, w wysokiej temperaturze, w
zagroĆŒeniu i daĆo siÄ to zrobiÄ tylko dziÄki temu, ĆŒe kaĆŒda osoba dodawaĆa jakÄ
Ć tam cegieĆkÄ do tego co
tworzyliĆmy. I w ten tylko sposĂłb to siÄ udaĆo. Tej pracy, ktĂłrÄ
Ci ludzie tam wykonali, nie da siÄ przeliczyÄ na
ĆŒadne pieniÄ
dze. To nie byĆa praca przeliczalna na ĆŒadne rzeczy materialne. Oni tez nie pragnÄli, nie oczekiwali
niczego w zamian. Wolontariusze czuli potrzebÄ pomocy i czuli, ĆŒe to moĆŒe byÄ kiedyĆ kaĆŒdy z nas i to my kiedyĆ
moĆŒemy potrzebowaÄ takiej pomocy. MiaĆem niesamowitÄ
przyjemnoĆÄ pracowaÄ z tymi osobami i dziÄki
wspĂłlnej pracy odnieĆliĆmy sukces. Tutaj nie byĆo czasu na wyrobienie sobie autorytetu, jednak wszyscy
dziaĆali w ogromnej dyscyplinie i w zaufaniu, zarĂłwno personel medyczny, personel opiekuĆczy, zespĂłĆ
zarzÄ
dzajÄ
cy, tutaj kaĆŒdy kaĆŒdemu musiaĆ zaufaÄ. ZdarzaĆy siÄ jakieĆ potkniÄcia, pomyĆki, ale wynikaĆo to
wĆaĆnie z tego, ĆŒe to byĆo nowe miejsce, czasami zmÄczenie warunkowaĆo jakieĆ drobne potyczki, dlatego tak
waĆŒny byĆ odpoczynek. Dlatego jeszcze raz podkreĆlÄ, ĆŒe najwaĆŒniejsi byli pracownicy i moĆŒe to nie brzmi tak,
jak powinno, ale to tak juĆŒ jest, jeĆli jesteĆmy zawodowcami, to po prostu na chĆodno musimy niektĂłre rzeczy
oceniaÄ.
Z perspektywy zwykĆego czĆowieka, patrzÄ
cego z boku na caĆa tÄ
sytuacjÄ najwaĆŒniejszy jest jednak
mieszkaniecâŠ
Masz racjÄ, z takiej perspektywy najwaĆŒniejszy jest wydawaĆoby siÄ mieszkaniec, ale zobrazuje to na
przykĆadzie ratownictwa. Jest wypadek, ty chcesz lecieÄ, jechaÄ biec, wybiegaÄ na ta autostradÄ, pomagaÄâŠnie
moĆŒesz tak zrobiÄ. JeĆli ratownik ulegnie wypadkowi, to nikomu juĆŒ nie pomoĆŒe. Czasami to czujesz zĆoĆÄ,
pamiÄtam jednÄ
z pierwszych moich wypraw ĆmigĆowcem w Tatrach, z doĆwiadczonym zespoĆem, kiedy
widzieliĆmy z pokĆadu czĆowieka leĆŒÄ
cego, potrzebujÄ
cego pomocy. Warunki byĆy ekstremalnie trudne, pilot
robiĆ kilka podejĆÄ, juĆŒ byĆ plan kto zjeĆŒdĆŒa po linach, jednak nie daĆo siÄ zapanowaÄ nad maszyna i musieliĆmy
wrĂłciÄ do bazy. Po niego wyruszyĆ zespĂłĆ pieszy, udaĆo siÄ go uratowaÄ, ale ja sobie tak w duchu na tym
pokĆadzie myĆlaĆem, ĆŒe jak tak moĆŒna, przecieĆŒ on umrze, nie moĆŒemy go zostawiÄ. Na chĆodno braÄ niektĂłre
sprawy â tak po prostu w ratownictwie trzeba. Dlatego ja musiaĆem w pierwszej kolejnoĆci dbaÄ o pracownika,
ĆŒeby byĆ w peĆni siĆ aby zajÄ
Ä siÄ tym mieszkaĆcem. ZmÄczenie, poĆpiech, chaos nie jest sprzymierzeĆcem, jeĆli
siÄ chce komuĆ pomĂłc.
Czy ktĂłryĆ z mieszkaĆcĂłw utkwiĆ Ci najbardziej w pamiÄci lub jakieĆ szczegĂłlne wydarzenie?
Zabrzmi to trochÄ gruboskĂłrnie, ale znowu muszÄ zaznaczyÄ tutaj i powiedzieÄ o tym profesjonalizmie. Ja
przyjechaĆem do DPJ do pracy w trudnej sytuacji, do walki z wirusem. I jako zawodowiec nie mogĆem pozwoliÄ
sobie na bliĆŒsze relacje, bo to nie to byĆo moim zadaniem. I znowu jako przykĆad odniosÄ siÄ do pracy w gĂłrach,
wczoraj miaĆem dyĆŒur w Tatrach i byliĆmy na 10 akcjach ratunkowych, gdybym chciaĆ wiedzieÄ co siÄ staĆo z
kaĆŒdÄ
osobÄ
, ktĂłrÄ
przekazaliĆmy na oddziaĆ ratunkowy, to nie nadawaĆbym siÄ na bycie ratownikiem. Nie
zabrzmi to bardzo medialnie, ale tak to w rzeczywistoĆci wyglÄ
da. Jest jednak taka szczegĂłlna sytuacja, ktĂłra
utkwiĆa mi w pamiÄci, mianowicie to jak mieszkaĆcy dps-Ăłw sÄ
traktowani przez sĆuĆŒby ratunkowe. SÄ
traktowani z ogromnym dystansem, przecieĆŒ to sÄ
tacy sami ludzie jak my, a karetki odmawiaĆy przyjazdu. I to
byĆo dla mnie bardzo zaskakujÄ
ce, bo tez jeĆŒdĆŒÄ w systemie i jeĆșdziĆem w karetkach pogotowia i nie spotkaĆem
siÄ z takÄ
sytuacjÄ
nigdy. Karetki odmawiaĆy przyjazdu, szpitale przyjÄÄ i trochÄ mi wstyd za to Ćrodowisko
medyczne. Lekarze, ktĂłrzy przyjeĆŒdĆŒali do nas, nawet nie byli Ćaskawi wyjĆÄ z karetki do pacjentĂłw. ByĆo tak jak
z innego Ćwiata i to mi najbardziej utkwiĆo w pamiÄci, ten sposĂłb traktowania ludzi z dps-Ăłw jako trochÄ
gorszych, a to sÄ
ludzie tacy jak my, z piÄknÄ
, niesamowitÄ
historiÄ
. Do takiego Domu kaĆŒdy z nas moĆŒe kiedyĆ
trafiÄ, nie wiadomo jak ĆŒycie siÄ potoczy, takĆŒe szkoda, ĆŒe ten system medyczny w taki sposĂłb do tego
podchodziĆ. Natomiast mieliĆmy ogromne wsparcie ze strony Powiatowej Stacji Sanitarno â Epidemiologicznej
w Tarnowie, ze strony WojewĂłdzkiego Sanepidu w Krakowie, rĂłwnieĆŒ ze strony pana dr. Bartusia, pana
inspektora Foremnego z Krakowa. MieliĆmy ogromne wsparcie merytoryczne, konsultowaliĆmy siÄ o kaĆŒdej
porze. I to byĆo super wĆaĆnie, ĆŒe dziaĆaliĆmy w takim zaufaniu do siebie, zamieniliĆmy ze sobÄ
kilka zdaĆ, ale od
razu zaufaliĆmy sobie i pozwoliliĆmy sobie na taki kontakt. Jak kaĆŒdy z nas miaĆ jakÄ
Ć sprawÄ to moĆŒna byĆo
zadzwoniÄ, skonsultowaÄ. Na poczÄ
tku tego kryzysu kaĆŒdy dostaĆ taki kredyt zaufana, bez tego wspĂłĆpraca nie
miaĆaby sensu. Ogromne tez mieliĆmy wsparcie z zewnÄ
trz, kaĆŒdy pomagaĆ na miarÄ swoich moĆŒliwoĆci, jakimĆ
tam telefonem z dobrym sĆowem, jakÄ
Ć ofertÄ
pomocy, ze jest w razie czego do dyspozycji, rĂłĆŒnorakimi darami,
czy pomocÄ
ze strony UrzÄdu WojewĂłdzkiego. CiÄĆŒkie byĆo to, ze na przykĆad niektĂłre instytucje ĆŒyczyĆy sobie
rozkĆadania na atomy wszystkiego i musieliĆmy dziaĆajÄ
c w okopach jeszcze, pisaÄ podziaĆy ile byĆo
wykorzystanych rÄkawiczek itp. Teraz to siÄ wydaje racjonalne i normalne, ale kiedy dziaĆaliĆmy na froncie i ktoĆ
sobie ĆŒyczyĆ liczby maseczek zuĆŒytych ciÄ
gu jednego dnia to byĆa to sytuacja rodem z komedii Barei. PatrzÄ
c na
to juĆŒ na chĆodno, to byĆy to rzeczy, za ktĂłre ktoĆ pĆaciĆ wiÄc potrzebowaĆ liczb i to jest naturalne, racjonalne.
JesteĆ rodowitym gĂłralem, moĆŒna by rzec, ĆŒe odwaga pĆynie w Twojej krwiâŠboisz siÄ czasami?
Czy siÄ bojÄ? Bardzo czÄsto siÄ bojÄ tylko staram siÄ nie okazywaÄ strachu. BojÄ siÄ czasem na akcjach gĂłrskich.
W bardzo trudnych, ekstremalnych warunkach to jest strach. W Tatrach wykonujemy bardzo trudne loty, takim
przykĆadem moĆŒe byÄ zeszĆoroczna akcja na Giewoncie, ktĂłrÄ
wykonywaliĆmy. LecieliĆmy w trakcie burzy,
akurat ja byĆem desantowany przy dzieciach, ktĂłre reanimowaliĆmy, mieliĆmy ponad 150 osĂłb rannych, 4
osoby Ćmiertelne, takĆŒe to potÄĆŒne zdarzenie. ByliĆmy w ogĂłle wtedy wszyscy zmÄczeni, bo trwaĆa akcja
jaskiniowa. Akurat w moim czasie wolnym od dziaĆaĆ w jaskini wyszĆa akcja z Giewontem. Jak siÄ zjeĆŒdĆŒa ze
ĆmigĆowca na linach i dookoĆa walÄ
pioruny to jest strach. To jest ryzyko wpisane w zawĂłd. No i boimy siÄ,
myĆlÄ, ĆŒe tylko gĆupcy siÄ nie bojÄ
. Jest to jednak taki strach, ktĂłry nas mobilizuje do pracy, do dziaĆania, a nie
strach, ktĂłry nas paraliĆŒuje i tak powinno byÄ. Nie moĆŒemy tez daÄ po sobie poznaÄ, ĆŒe siÄ boimy, ĆŒeby ten
niepokĂłj nie przenosiĆ siÄ na osoby ratowane.
SzkoliĆeĆ personel aby jak najlepiej chroniĆ siebie i mieszkaĆcĂłw przed wirusemâŠco moĆŒesz doradziÄ
czytelnikom? Taka najwaĆŒniejsza rada na przyszĆoĆÄ…
Bez wzglÄdu na to, jakie mamy poglÄ
dy i wyznania, to mojÄ
radÄ
jest to, ĆŒeby zaufaÄ nauce i specjalistom,
pozwoliÄ ĆŒeby nami pokierowali. Bo to jest ich zadanie i oni wiedzÄ
, co maja robiÄ
i biorÄ
za to
odpowiedzialnoĆÄ.
DziÄkujÄ Ci bardzo za rozmowÄ i ĆŒyczÄ odwagi oraz satysfakcji i radoĆci jakÄ
daje moĆŒliwoĆÄ ratowania
ludzkiego ĆŒycia .
S. EWA PACYFIKA PĆAWECKA – dyrektor Domu Pogodnej Jesieni w Tuchowie
(pracujÄ
ca do uzyskania pozytywnych wynikĂłw testĂłw na Covid 19 dn. 16.06.2020 r)
Koronawirus uderzyĆ w siostry jĂłzefitki z potÄĆŒnÄ
siĆÄ
. Wiele siĂłstr przeszĆo chorobÄ w miarÄ lekko, jednak
inne, w tym siostra trafiĆy do szpitala. OdczuwaĆa siostra strach? Co siÄ czuje w takim momencie, kiedy trafia
siÄ na oddziaĆ z rozpoznaniem COVID-19?
RzeczywiĆcie, koronawirus uderzyĆ z potÄĆŒnÄ
siĆÄ
w nas, siostry jĂłzefitki, na szczÄĆcie oszczÄdzajÄ
c zdecydowanÄ
wiÄkszoĆÄ mieszkaĆcĂłw i pracownikĂłw Ćwieckich. DziÄki Bogu, wirus obszedĆ siÄ z nami Ćagodnie. Czy
odczuwaĆam strach? Nie, na pewno nie z powodu wĆasnej choroby, bardziej byĆ to strach, lÄk, zatroskanie o
innych, mieszkaĆcĂłw, pracownikĂłw, o Dom⊠Od poczÄ
tku pandemii gorÄ
co modliliĆmy siÄ o ustrzeĆŒenie
naszego Domu od zaraĆŒenia wirusem. W sytuacji zakaĆŒenia towarzyszyĆa mi pewnoĆÄ dyktowana wiarÄ
, ĆŒe jeĆŒeli
Pan BĂłg dopuĆciĆ takie zmaganie, to zapewne w ogromie swej miĆoĆci przeprowadzi nas przez nie. Na dnie serca
pozostaĆa niezachwiana ufnoĆÄ i modlitwa sĆowami O. ZaĆoĆŒyciela Ćw. Ks. Zygmunta Gorazdowskiego:
âWszystko bÄdzie, BĂłg czuwaâ. Po dwĂłch dniach od ogĆoszenia pierwszych wynikĂłw wymazĂłw dowiedziaĆam
siÄ, ĆŒe jednak mĂłj wynik jest wÄ
tpliwy i do nastÄpnych muszÄ poddaÄ siÄ domowej izolacji. Niebawem pojawiĆy
siÄ objawy choroby, byĆo wiÄc jasne, ĆŒe jestem chora… W czasie tej izolacji zmagajÄ
c siÄ z gorÄ
czkÄ
, z
niepewnoĆciÄ
jutra, MiĆosiernemu Bogu zawierzaĆam siebie i caĆy Dom – nasze dziĆ i jutro. Wynik, jak
przypuszczaĆam, okazaĆ siÄ dodatni, ten etap mojej walki w Domu Pogodnej Jesieni wĆaĆnie koĆczyĆ siÄ. Po
tygodniowej izolacji pobyt w szpitalu przyjÄĆam jako konicznoĆÄ, z caĆÄ
ĆwiadomoĆciÄ
, ĆŒe wirus mĂłgĆ poczyniÄ w
organizmie jakieĆ spustoszenia.
âKapitan ostatni opuszcza statekâ â siostra rĂłwnieĆŒ do samego koĆca, czyli do otrzymania dodatniego
wyniku testu walczyĆa i staraĆa siÄ opanowaÄ sytuacjÄâŠnie byĆo lekko, prawda?
Tak mĂłwiÄ
âŠ, rzeczywiĆcie dla mnie âopuszczeniem statkuâ byĆ wyjazd do szpitala po dodatnim wyniku testu.
Czas od poczÄ
tku kwarantanny aĆŒ do wyjazdu byĆ walkÄ
, wydawaĆo siÄ momentami na ĆmierÄ i ĆŒycie, nie tylko z
objawami choroby, ale wĆaĆnie z podejmowaniem decyzji, ktĂłre miaĆy zasadniczy wpĆyw na przyszĆoĆÄ Domu,
zdrowie i bezpieczeĆstwo mieszkaĆcĂłw. GĆĂłwnym zmaganiem byĆa troska o zapewnienie podopiecznym
naleĆŒytej opieki, a nasze siĆy sĆabĆy, dlatego przedstawiona zostaĆa proĆba do Sanepidu o zgodÄ na
wprowadzenia grupy wolontariuszy â Braci KapucynĂłw wraz z ratownikiem medycznym, doĆwiadczonych w
wyprowadzaniu dps-Ăłw z COVID-19 oraz grupy siĂłstr jĂłzefitek. ByĆam przekonania o koniecznoĆci wymiany
caĆej dotychczasowej ekipy pracownikĂłw i siĂłstr, co sugerowaĆ br. Mariusz, gdy analizowaliĆmy sytuacjÄ w DPJ.
NaleĆŒaĆo siÄ spodziewaÄ, ĆŒe wiÄkszoĆÄ posĆugujÄ
cych okaĆŒe siÄ zakaĆŒona, stÄ
d taka sugestia, jak siÄ okazaĆo
bardzo sĆuszna. DoĆwiadczenie br. Mariusza i p. PawĆa dawaĆo mi poczucie bezpieczeĆstwa, ĆŒe Dom pozostawiÄ
w dobrych, doĆwiadczonych rÄkach, a spora grupa siĂłstr jĂłzefitek budziĆa wdziÄcznoĆÄ i pewnoĆÄ, ĆŒe jako
Rodzina zakonna przechodzimy to razem, jednoczÄ
c siÄ w tym trudnym czasie. GotowoĆÄ do pracy zgĆosiĆo kilku
pracownikĂłw DPJ, grupa ta systematycznie powiÄkszaĆa siÄ, za co jestem ogromnie wdziÄczna, gdyĆŒ
wolontariuszom Ćatwiej byĆo pracowaÄ z osobami znajÄ
cymi Dom i mieszkaĆcĂłw. RzeczywiĆcie Sanepid wyraziĆ
aprobatÄ, wolontariusze pod wodzÄ
br. Mariusza, a pĂłĆșniej p. PawĆa rozpoczÄli bardzo trudnÄ
pracÄ, walkÄ z
niewidzialnym wrogiem, by jak najszybciej âwyczyĆciÄâ Dom z wirusa. Ster Domu w tym czasie przejÄĆa S.
Prowincjalna Antonia Piekarz.
Wiele osĂłb prywatnych, instytucji, wolontariuszy, ludzi dobrej woli, w tym Pani Burmistrz Tuchowa wsparĆo
w tym trudnym czasie Dom Pogodnej Jesieni. Dobrze wiedzieÄ, ĆŒe placĂłwka ma tylu przyjaciĂłĆ, na ktĂłrych
moĆŒe liczyÄ w kaĆŒdej sytuacji, szczegĂłlnie tej trudnej. Ćzy szczÄĆcia w tym caĆym nieszczÄĆciu siÄ polaĆyâŠ?
ĆwiadomoĆÄ, ĆŒe BĂłg czuwa i posyĆa tylu dobrych ludzi umacniaĆa nadziejÄ i dodawaĆa pewnoĆci, ĆŒe: âwszystko
bÄdzie, BĂłg czuwaâ (Ćw. Ks. Zygmunt Gorazdowski). DoĆwiadczenie dobra okazywanego przez tyle osĂłb
znanych i nieznanych, przyjaciĂłĆ, wolontariuszy, firm, instytucji, parafii, stowarzyszeĆ, samorzÄ
dĂłw, wĆadz
szczegĂłlnie naszej Gminy â Pani Burmistrz Magdaleny MarszaĆek i sztabu kryzysowego na czele z p. Ćukaszem
GiemzÄ
, byĆo wielokrotnie potÄĆŒniejsze niĆŒ doĆwiadczenie zĆa pĆynÄ
cego z faktu zakaĆŒenia koronawirusem, a
modlitwa zanoszona w rĂłĆŒnych stronach Polski, Europy i Ćwiata dodawaĆa nieocenionej siĆy do dalszej walki. W
przeĆŒywanym dramacie choroby, odpowiedĆș ludzi dobrej woli oraz sĆuĆŒb publicznych i spoĆecznych umacniaĆo
przeĆwiadczenie, iĆŒ nie jesteĆmy sami, ĆŒe dobro zawsze zwyciÄĆŒa, ĆŒe poczucie solidarnoĆci gĆÄboko
zakorzenione w sercach PolakĂłw pomaga nam w przeĆŒywaniu tego trudnego czasu. Wzruszenie pojawiĆo siÄ
nieraz. Ćzy radoĆci i wdziÄcznoĆci polaĆy siÄ najmocniej po otrzymaniu wynikĂłw ostatnich wymazĂłw, kiedy
okazaĆo siÄ, ĆŒe wszyscy sÄ
czyĆci â zarĂłwno mieszkaĆcy jaki i pracownicy oraz grupa wprowadzonych
wolontariuszy. MoĆŒna powiedzieÄ za psalmistÄ
: âwydawaĆo nam siÄ, ĆŒe Ćnimy, usta nasze byĆy peĆne Ćmiech, a
jÄzyk ĆpiewaĆ z radoĆciâ (Ps 26) dziÄkczynne Te Deum za âwielkie rzeczy, ktĂłre nam Pan uczyniĆâ. NaprawdÄ
wydawaĆo mi siÄ, ĆŒe ĆniÄ, ĆŒe to jest niemoĆŒliwe, iĆŒ staĆo siÄ to, co powiedziaĆ br. Mariusz przed podjÄciem
posĆugi w naszym Domu: âwyczyĆcimy Dom – dwa trzy tygodnie i Dom bÄdzie czystyâ. W sercu pozostanie
dozgonna wdziÄcznoĆÄ wobec Braci KapucynĂłw, moich wspĂłĆsiĂłstr jĂłzefitek, pracownikĂłw DPJ na czele z p.
PawĆem, ratownikiem medycznym ktĂłrzy odpowiedzieli na apel z proĆbÄ
o pomoc i podjÄli tÄ posĆugÄ bez
rozgĆosu, wielkodusznie i ofiarnie, dyĆŒurujÄ
c niejednokrotnie 24 godziny na dobÄ. TakÄ
samÄ
wdziÄcznoĆÄ mam
wobec klerykĂłw WyĆŒszego Seminarium Duchownego w Tarnowie, ktĂłrzy za zgodÄ
Ks. Rektora Jacka Soprycha
poĆwiÄcili swĂłj wakacyjny czas i podjÄli ofiarnÄ
posĆugÄ w naszym Domu w miesiÄ
cu lipcu.
Jak teraz funkcjonuje Dom?
DziÄki Bogu wszyscy zakaĆŒeni mieszkaĆcy wrĂłcili do zdrowia (zmarĆy dwie zakaĆŒone osoby), a Dom powoli
wraca do ânormalnoĆciâ ale niestety nie takiej sprzed roku, sprzed pandemii. Noszenie masek, rÄkawic,
dezynfekcja zapewne zostanÄ
z nami na dĆugo a moĆŒe na staĆe⊠PrzestrzegajÄ
c wszelkich procedur i
rekomendacji UrzÄdu WojewĂłdzkiego w Krakowie, wytycznych Powiatowego Inspektoratu Sanitarnego oraz
Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Tarnowie korzystamy z urokĂłw lata w naszym ogrodzie, niwelujÄ
c
skutki kilkumiesiÄcznej izolacji przez aktywizacjÄ mieszkaĆcĂłw â Äwiczenia rehabilitacyjne i zajÄcia
terapeutyczne, za ktĂłrymi podopieczni tÄsknili i w ktĂłre chÄtnie, na miarÄ swoich moĆŒliwoĆci wĆÄ
czajÄ
siÄ.
Niestety, z powodu wzrostu zakaĆŒeĆ w MaĆopolsce i Powiecie, Dom na powrĂłt zostaĆ zamkniÄty dla
odwiedzajÄ
cych, co jest naszÄ
bolÄ
czkÄ
. Mamy nadziejÄ, ĆŒe rodziny w nieodlegĆym czasie bÄdÄ
mogĆy odwiedziÄ
swoich bliskich. Staramy siÄ, na ile pozwalajÄ
nam wszelkie wytyczne, aby mieszkaĆcy po tym trudnym czasie
izolacji mogli jak najpeĆniej korzystaÄ ze swobody i w miarÄ normalnego ĆŒycia.
DziÄkujÄ za rozmowÄ i ĆŒyczÄ szybkiego powrotu do â normalnoĆciâ dla siostry oraz wszystkich siĂłstr jĂłzefitek,
ktĂłre musiaĆy zmierzyÄ siÄ z koronawirusem.
PANI ANNA CYGANâ mieszkanka Domu Pogodnej Jesieni
(mieszkajÄ
ca w nim od 20 lat)
Pani Aniu, skoĆczyĆa pani niedawno 90 lat, jest pani w bardzo dobrej formie fizycznej, uczestniczy pani w
zajÄciach rehabilitacji i terapii zajÄciowej, w weekendy odwiedza pani swojÄ
chorÄ
siostrÄ i jej pomagaâŠa
tutaj nagle trzeba siÄ byĆo zamknÄ
Ä w pokoju. Co pani czuĆa przez ten czas, odciÄta od ludzi i od rodziny.
Sytuacja byĆa bardzo przykra, ale niestety prawdziwa. Smutek byĆ ogromny, nigdzie nie moĆŒna byĆo wyjĆÄ.
Bardzo brakowaĆo wyjĆcia do kaplicy i moĆŒliwoĆci uczestniczenia we Mszy Ćw. Tylko cztery Ćciany pokoju i
personel, ktĂłrego nie moĆŒna byĆo poznaÄ, bo wszyscy mieli kombinezony. Czasami w zamkniÄciu myĆlaĆam, ĆŒe
to wszystko gorsze jest jak wojna.
Co byĆo najtrudniejsze w tej caĆej sytuacji i co wtedy pomagaĆo.
NajwiÄksza byĆa tÄsknota za siostrÄ
, ktĂłrÄ
odwiedzaĆam co tydzieĆ. Jedynie rozmowa telefoniczna z tymi, ktĂłrzy
siÄ niÄ
opiekowali dodawaĆa choÄ trochÄ otuchy. Najtrudniejsze byĆo przebywanie w pokoju i myĆl czy w ogĂłle
siÄ z niego wyjdzie. Modlitwa pomagaĆa, bez niej czĆowiek by tego nie przetrzymaĆ.
Taka aktywna osoba jak Pani czym sobie urozmaicaĆa dzieĆ?
Kolorowanie kolorowanek pomagaĆo w tym trudnym czasie. Tyle moĆŒna byĆo tylko robiÄ.
Pani Aniu czego Pani brakowaĆo, ale tak najbardziej?
Najbardziej brakowaĆo kontaktu z drugim czĆowiekiem, przez te maski i kombinezony nie moĆŒna byĆo zobaczyÄ
uĆmiechu, ktĂłrym zawsze nas personel obdarza.
Czy byĆ moment strachu?
Nie baĆam siÄ. Nie myĆlaĆam o strachu, bomby na gĆowÄ nie leciaĆy, tutaj w pokoju czuĆam siÄ bezpiecznie.
CzekaĆam tylko kiedy to wszystko siÄ skoĆczy. Nie myĆlaĆam o zaraĆŒeniu, chociaĆŒ jak do szpitala pojechaĆa moja
sÄ
siadka z pokoju obok z ktĂłrÄ
siÄ bardzo lubimy to byĆ ogromny smutek w sercu.
Teraz na szczÄĆcie Dom powoli wraca do w miarÄ normalnego funkcjonowania, obostrzenia zostaĆy, ale
wrĂłciĆy zajÄcia, ktĂłre pani lubi. Jest weselej?
Teraz jest juĆŒ miĆo. MoĆŒna wyjĆÄ do ogrodu, sÄ
Äwiczenia i zajÄcia terapii, Ćpiewamy, Ćmiejemy siÄ,
rozmawiamy, chociaĆŒ kaĆŒdy ma maseczkÄ, to nie przeszkadza, bo przynajmniej widzimy siÄ z innymi ludĆșmi. Nie
wspominamy wirusa, mamy nadziejÄ, ĆŒe najgorsze juĆŒ za nami.
DziÄkujÄ serdecznie za rozmowÄ i ĆŒyczÄ duĆŒo zdrowia.
S. M. ANTONIA PIEKARZ CSSJ â przeĆoĆŒona prowincjalna Zgromadzenia SiĂłstr Ćw. JĂłzefa,organ
prowadzÄ
cy DPJ
(pracujÄ
ca w trybie koszarowym w dniach 20.06.2020 r – 09.08.2020 r)
PrzyjechaĆa siostra do Domu Pogodnej Jesieni aby zastÄ
piÄ siostrÄ dyrektor, ktĂłra otrzymaĆa wynik
pozytywny i musiaĆa udaÄ siÄ do szpitala. DoĆÄ
czyĆa siostra do zespoĆu, w ktĂłrym pracowaĆ juĆŒ doĆwiadczony
ratownik medyczny starajÄ
cy siÄ opanowaÄ sytuacjÄ. Co siostra zastaĆa na âplacu bojuâ i jak wyglÄ
daĆa
wspĂłlna organizacja zarzÄ
dzania?
Pierwsze, co zobaczyĆam to czekajÄ
cego na mnie i uĆmiechniÄtego p. PawĆa â ratownika medycznego – ktĂłrego
do tej pory znaĆam tylko z gĆosu w telefonie. W tym trudnym czasie wielkiego napiÄcia i niepokoju, w sytuacji,
gdy Dom Pogodnej Jesieni opuĆcili ostatni zaraĆŒeni i oczekiwania czy bÄdÄ
kolejne osoby – ten uĆmiech niĂłsĆ
wiele pokoju! Drugie, co zastaĆam po przekroczeniu progu domu, to Ćliskie od ĆrodkĂłw dezynfekcyjnych podĆogi
â chyba kaĆŒdy kto wchodziĆ musiaĆ wczeĆniej czy pĂłĆșniej âdotknÄ
Äâ ziemi, bardziej lub mniej boleĆnie ï. I wiesz,
paradoksalnie jest to dla mnie pewna symbolika tego czasu epidemii. Do walki z takim wrogiem: niewidzialnym
i maĆo znanym jak Covid 19 potrzeba pokory! Nie da siÄ do niego podejĆÄ z gotowymi rozwiÄ
zaniami, wiedzÄ
,
doĆwiadczeniem, pewnoĆciÄ
siebie, bo moĆŒna âpogruchotaÄ koĆciâ, ale trzeba roztropnoĆci i uwaĆŒnej
obserwacji, aby spostrzec, a nawet prĂłbowaÄ uprzedziÄ kolejne jego dziaĆanie! Trzecie, co zobaczyĆam to
Ćwietnie zorganizowany zespĂłĆ pod kierunkiem p. PawĆa! ByĆam bardzo pozytywnie zaskoczona biorÄ
c pod
uwagÄ, ĆŒe w zdecydowanej wiÄkszoĆci byĆy to osoby o zupeĆnie innym profilu zawodowym, nie majÄ
ce do tej
pory kontaktu z pracÄ
w DPS i nie znajÄ
cy siebie wzajemnie. Przebywali w Domu od zaledwie kilku dni a juĆŒ
poznali mieszkaĆcĂłw, analizowali wspĂłlnie ich stan zdrowia i potrzeby, spieszyli na kaĆŒde ich wezwanie w dzieĆ
i w nocy. PeĆnili 12, 24 a nawet i zdarzaĆo siÄ 36 godzinne dyĆŒury, gdy osĆabĆ ktĂłryĆ z czĆonkĂłw zespoĆu i
potrzebowaĆ wiÄcej odpoczynku, ofiarni i peĆni poĆwiÄcenia, wspierajÄ
cy siÄ wzajemnie w kaĆŒdej czynnoĆci.
Trudno to wyraziÄ sĆowamiâŠCzwarte to hm⊠Dom nie przypominaĆ tego Domu, ktĂłry odwiedzaĆam wczeĆniej z
piÄknÄ
estetykÄ
wnÄtrz, ale naprawdÄ staĆ siÄ polem walki! Wiele rzeczy czy mebli zmieniĆo swoje miejsce,
wszystko zlane Ćrodkami dezynfekcyjnymi, z foli i taĆm porobione Ćluzy w ĆwieĆŒo remontowanych pokojach. Ze
wzglÄdu na maĆÄ
iloĆÄ osĂłb pracujÄ
cego zespoĆu musieli tak zorganizowaÄ pomieszczenia, ĆŒeby maksymalnie
uĆatwiÄ sobie dostÄp do wszystkich koniecznych do obsĆugi i pielÄgnacji mieszkaĆcĂłw, rzeczy oraz odzieĆŒy i
ĆrodkĂłw ochronnychâŠP. PaweĆ wraz z zespoĆem perfekcyjnie zorganizowali w tych ekstremalnych warunkach
pracÄ i na porannych i wieczornych odprawach dokĆadnie analizowali przebieg dziaĆaĆ i tworzyli strategiÄ.
UczyĆam siÄ od nich, sama gĆĂłwnie zajmujÄ
c siÄ administracjÄ
i codziennym raportowaniem sytuacji do rĂłĆŒnych
instytucji. UzupeĆnialiĆmy siÄ w zarzÄ
dzaniu z p. PawĆem i z czasem zaczÄliĆmy siÄ wg potrzeb zastÄpowaÄ.
Liczba zaraĆŒonych siĂłstr wzrastaĆa czy obawiaĆa siÄ siostra o siebie?
O siebie: nie, w koĆcu kaĆŒdy wĆos na mojej gĆowie jest policzony jak mĂłwi Pismo ĆwiÄte i BĂłg czuwa nade mnÄ
w kaĆŒdej sytuacji ï. BraĆam pod uwagÄ takÄ
moĆŒliwoĆÄ, wiÄc musiaĆam mimo wszystko opracowaÄ pewne
strategie dziaĆania i szukaĆam kogoĆ na zastÄpstwo. Bardziej czuĆam obawÄ i niepokĂłj o zespĂłĆ, gdyĆŒ z kaĆŒdym
dniem byĆo widaÄ coraz wiÄksze zmÄczenie.
W swojej pracy jest siostra przyzwyczajona do natĆoku obowiÄ
zkĂłw i szybkiego podejmowania decyzji. Czy
tutaj w DPJ byĆ moment zwÄ
tpienia, braku siĆâŠ?
ZwÄ
tpienia? Nie! Braku siĆ? Tak! Nie kryjÄ, ĆŒe towarzyszyĆo mi duĆŒe napiÄcie zwiÄ
zane nie tylko z sytuacjÄ
epidemii, ale rĂłwnieĆŒ odpowiedzialnoĆciÄ
za placĂłwkÄ, w ktĂłrej nigdy nie pracowaĆam â bywaĆam tu goĆcinnie.
Wszystkiego musiaĆam siÄ uczyÄ, zarĂłwno od strony administracji, ale rĂłwnieĆŒ i funkcjonowania Domu,
poznania mieszkaĆcĂłw, pracownikĂłw. ZaczÄĆam â nie da siÄ ukryÄ â w trybie ekstremalnym tÄ lekcje ĆŒyciowÄ
.
KaĆŒdego dnia wieczorem byĆam bardzo zmÄczona, maĆo snu, duĆŒo pracy⊠i wdziÄcznoĆci Bogu, ĆŒe kolejny
trudny, ale i dobry dzieĆ za nami. Dobry, bo w tych ekstremalnych warunkach dobroÄ emanowaĆa z kaĆŒdej
osoby w pracujÄ
cym zespole i z mieszkaĆcĂłw. Dobry, bo kaĆŒdego dnia docieraĆy do nas informacje z zewnÄ
trz o
modlitwie w naszej intencji i sĆowa wsparcia oraz doĆwiadczaliĆmy ogromnego obdarowania w Ćrodki
niezbÄdne do codziennego funkcjonowania! I rĂłwnoczeĆnie kaĆŒdy dzieĆ niĂłsĆ z sobÄ
jakieĆ wyzwania! Nie byĆo
czasu na dĆuĆŒszÄ
modlitwÄ i rozeznawanie⊠to byĆa dla mnie szkoĆa ufnoĆci! PowtarzaĆam tylko âJezu ufam
Tobie!â. Decyzje trzeba byĆo podejmowaÄ szybko a nie moĆŒna byĆo bazowaÄ na jakimĆ wczeĆniejszym
doĆwiadczeniu, bo go nie byĆo!… to jak chodzenie po wodzie do ktĂłrego Jezus zaprosiĆ Piotra, i sĆuchaĆam z
caĆej siĆy sĆĂłw âNie bĂłj siÄâ! BĂłg daĆ mi odwagÄ i moc by nie zwÄ
tpiÄ! Ale teĆŒ nie kryjÄ, ĆŒe miaĆam kryzys: mocny
bunt i zĆoĆÄ, gdy kolejne wyniki wymazĂłw naszych siĂłstr okazywaĆy siÄ pozytywne i przeĆŒywaĆam kolejne dni ich
izolacji, cierpienia, samotnoĆci, bezradnoĆci⊠to doĆwiadczenie mojej bezsilnoĆci znowu ukierunkowywaĆo
mnie na Boga! UfaÄ to walczyÄ!!! Ćatwo jest mĂłwiÄ âJezu ufam Tobieâ gdy wszystko siÄ ukĆada po mojej myĆli
tylko czy wtedy to jest ufnoĆÄ?! W tym momencie walki z trudnÄ
rzeczywistoĆciÄ
epidemii te sĆowa modlitwy
nie brzmiaĆy juĆŒ dla mnie tak sĆodko i kojÄ
co, ale byĆy peĆne determinacji i zmagania! PoczuĆam, ĆŒe potrzeba
mÄstwa i odwagi, ĆŒeby je wypowiedzieÄ! I w tym momencie musze zaprzeczyÄ temu co powiedziaĆam na
poczÄ
tku! BĂłg daĆ mi siĆÄ!!! On trzyma mnie mocno za rÄkÄ i powtarza âNie bĂłj siÄâ! DaĆ i daje mi mnĂłstwo
znakĂłw na potwierdzenie swej OBECNOĆCI i DZIAĆANIA!
Kiedy zagroĆŒenie juĆŒ zostaĆo opanowane, moĆŒna byĆo zaczÄ
Ä powrĂłt do ânormalnoĆciâ. MieszkaĆcy DPJ to
starsze osoby, jak wedĆug siostry poradzili sobie z kolejnÄ
zmianÄ
, tym razem na lepsze, ale jednakâŠ
maseczki, rÄkawiczki, to nie byĆa juĆŒ ta sama rzeczywistoĆÄ, ktĂłrÄ
znali sprzed pandemii⊠byli chÄtni do
wspĂłĆpracy?
O tak, maseczki to drobnostka w porĂłwnaniu z kilkumiesiÄcznÄ
izolacjÄ
! To byĆ piÄkny moment gdy poczÄ
tkiem
lipca zaczÄliĆmy mieszkaĆcĂłw wyprowadzaÄ na podwĂłrko: ĆwieĆŒe powietrze, przestrzeĆ, piÄkna przyroda i
obok ludzkie twarze â to nic ĆŒe w maseczkach ï, moĆŒliwoĆÄ rozmowy, Ćpiew, gimnastyka i wspĂłlna modlitwa!!!
RadoĆÄ i wdziÄcznoĆÄ bijÄ
ca z oczu mieszkaĆcĂłw sprawia, ĆŒe zapomina siÄ o tym co byĆo trudne! W ĆŒyciu
najwiÄksze szczÄĆcie dajÄ
relacje: z Bogiem i drugim czĆowiekiem!
ZostawiĆa siostra w Tarnowie swoje obowiÄ
zki i przyjechaĆa do Tuchowa aby wziÄ
Ä udziaĆ w wielkiej walce,
dziÄkujemy i ĆŒyczymy duĆŒo siĆy i pogody ducha.
S. ALFONSA GRYBELâ jedna z pierwszych ozdrowieĆcĂłw wĆrĂłd siĂłstr jĂłzefitek, pracownik socjalny w
Domu Pogodnej Jesieni w Tuchowie.
(pracujÄ
ca do uzyskania pozytywnych wynikĂłw testĂłw na Covid 19 dn. 16.06.2020 r)
Sytuacja, w ktĂłrej siostra siÄ znalazĆa byĆa czymĆ zupeĆnie nowym. PracowaĆa siostra w najwiÄkszym ognisku
wirusa, starajÄ
c siÄ pomĂłc. Trzeba byĆo nauczyÄ siÄ funkcjonowaÄ w tej âkoronawirusowejâ rzeczywistoĆci.
Czy pomyĆlaĆa wtedy siostra, ĆŒe bÄdzie zaraĆŒona ?Czy odsuwaĆa siostra te myĆli daleko od siebie?
ByĆam Ćwiadoma, ĆŒe oczywiĆcie mogÄ byÄ zaraĆŒona bo jakĆŒe..? Ale mnie to nie paraliĆŒowaĆo. MiaĆam w sobie
takÄ
wolnoĆÄ i pewnoĆÄ, ĆŒe nic siÄ nie stanie bez Woli BoĆŒej, tak jak wszystko w naszym ĆŒyciu. MajÄ
c tego
ĆwiadomoĆÄ z pokojem ducha przyjmujÄ rĂłĆŒne doĆwiadczeniaâŠwĆasne i bliskich. Bardziej przeĆŒywaĆam to, ĆŒe
nagle z takiej obfitoĆci duchowej jakÄ
mamy w codziennym ĆŒyciu zakonnym trzeba byĆo przejĆÄ na âduchowy
postâ. To byĆo na prawdÄ bardzo trudne. Sytuacja w jakiej siÄ znalazĆyĆmy spowodowaĆa, ĆŒe nie byĆo juĆŒ wiele
czasu na modlitwÄ, nie byĆo Mszy ĆwiÄtej, adoracjiâŠTak, to byĆ prawdziwy brak. RealizujÄ
c w ânormalnoĆciâ
dewizÄ naszego Zgromadzenia âSerce przy Bogu, rÄce przy pracyâ pomimo obowiÄ
zkĂłw zawodowych (
planowanych i spontanicznych) musiaĆ znaleĆșÄ siÄ czas i siĆy na modlitwÄ, jakĆŒe niezbÄdnÄ
do funkcjonowania.
Sytuacja epidemiologiczna uĆwiadomiĆa, ĆŒe moĆŒna caĆkowicie poĆwiÄciÄ siÄ pracy nawet, gdy tak jak w tym
miejscu jest ona bezpoĆredniÄ
sĆuĆŒbÄ
czĆowiekowi, ale pod warunkiem, ĆŒe nie nastÄ
pi wycieĆczenie duchowe.
Co siostra poczuĆa i pomyĆlaĆa, gdy wynik okazaĆ siÄ pozytywny.
ByĆam przede wszystkim zaskoczona, gdyĆŒ nie widziaĆam u siebie jakiĆ wiÄkszych objawĂłw. No, ale skoro podali
taki wynik to uwierzyĆam, ĆŒe tak jest i stwierdziĆam, ĆŒe najlepiej w tej sytuacji zaufaÄ Bogu..
ChciaĆa siostra pomagaÄ, trwaÄ przy mieszkaĆcach Domu Pogodnej Jesieni a tutaj trzeba byĆo siÄ spakowaÄ i
opuĆciÄ dom. Czy pojawiĆo siÄ pytanieâ Dlaczego ja?â
Ten moment byĆ nieco trudniejszy⊠Nigdy wczeĆnie nie wyobraĆŒaĆam sobie takiej moĆŒliwoĆci, ĆŒe wszystkie
siostry i niemal caĆy personel Ćwiecki Domu Pogodnej Jesieni opuszcza nagle placĂłwkÄ, a w to miejsce wchodzÄ
inne osoby, ktĂłre nie wiedzÄ
jak to na co dzieĆ funkcjonuje.. nie znajÄ
podopiecznych.. nie znajÄ
nawet
topografii Domu i majÄ
sobie poradziÄ⊠W tym momencie czuĆam siÄ jak w zawierusze wojennej. Trzeba
zostawiÄ wszystko i odejĆÄ ufajÄ
c, ĆŒe OpatrznoĆÄ BoĆŒa nad wszystkim czuwa. Nie pytaĆam âdlaczego jaâ.
MyĆlaĆam, ĆŒe angaĆŒujÄ
c siÄ bezpoĆrednio w pracÄ na oddziale najpierw w zapobiegawczym systemie
koszarowym, a nastÄpnie w czasie zaraĆŒenia pozostanÄ tu do zakoĆczenia walki z epidemiÄ
.
Ile czasu siostra spÄdziĆa w szpitalu? czy dotknÄĆy siostrÄ typowe objawy? Jak wyglÄ
daĆ dzieĆ kogoĆ z
dodatnim wynikiem na COVID 19?
W szpitalu byĆam dokĆadnie dwa tygodnie. ChoÄ jak wyjeĆŒdĆŒaĆam z domu to nie wiedziaĆam dokÄ
d jadÄ.
DostaĆam tylko informacjÄ, ĆŒe pojedziemy na konsultacjÄ lekarskÄ
do Krakowa i tam zapadnie decyzja co dalej.
Ć»e trzeba siÄ spakowaÄ na dĆuĆŒszy czas, bo pobyt poza domem moĆŒe trwaÄ nawet do 6 tygodniâŠ! ByĆam chyba
w najlepszej sytuacji bo wĆaĆnie przed wystÄ
pieniem tego âkataklizmuâ miaĆam pojechaÄ na urlop i bagaĆŒ byĆ
gotowy. Poza tym byĆyĆmy z drugiej grupy zakaĆŒonych wiÄc miaĆyĆmy juĆŒ jakieĆ informacje. Natomiast siostry z
pierwszej grupy zakaĆŒonych nie wiedziaĆy jak to bÄdzie? StÄ
d ich bagaĆŒe posiadaĆy spore braki. Gdy
wyjeĆŒdĆŒaĆam z Domu mĂłj stan wg mnie nie byĆ jakiĆ ciÄĆŒki. Objawy podobne do zwykĆej grypy, ale jednak w
szpitalu siÄ nasiliĆy i w sumie stwierdziĆam, ĆŒe hospitalizacja byĆa opatrznoĆciowa. W szpitalu byĆam w jednej sali
z jeszcze jednÄ
siostrÄ
z tuchowskiej wspĂłlnoty- s.BenedettÄ
. Codziennie wstawaĆyĆmy przed 6.00 rano i
korzystajÄ
c z moĆŒliwoĆci technicznych uczestniczyĆyĆmy we Mszy Ćw. z Jasnej GĂłry. Inne modlitwy czasem
odmawiaĆyĆmy wspĂłlnie, czÄĆciej indywidualnie. Poza tym dostosowywaĆyĆmy siÄ do poleceĆ personelu
szpitalnego. W ciÄ
gu dnia czÄsto zaĆatwiaĆam waĆŒne i konieczne telefony (i to byĆ mĂłj wkĆad w pomoc tym,
ktĂłrzy walczyli w Domu Pogodnej Jesieni).
NajciÄĆŒsza chwila w przeciÄ
gu ostatniego miesiÄ
ca toâŠ..?
NajciÄĆŒsza chwila to dzieĆ UroczystoĆci NajĆwiÄtszego Serca Pana Jezusa. To byĆ PiÄ
tek po oktawie BoĆŒego
CiaĆa. Od Ćrody przebywaĆam juĆŒ w szpitalu. Tego dnia pod kroplĂłwkÄ
, pod tlenem.. w gorÄ
czce. Ale nie
choroba byĆa dla mnie najtrudniejsza⊠Najtrudniejszy byĆ gĆĂłd BogaâŠOczywiĆcie âuczestniczyĆamâ we Mszy Ćw.
przez YouTobeâŠ.ale niestety leĆŒÄ
c w szpitalnym ĆĂłĆŒkuâŠniemoc i bezradnoĆÄ uczyĆy empatii rĂłwnoczeĆnie
stawiajÄ
c nowe wymagania. Tego dnia chyba po raz pierwszy w ĆŒyciu przeĆŒyĆam dobrze komuniÄ duchowÄ
âŠ
Jak choroba wpĆynÄĆa na siostrÄ, czy skĆoniĆa do jakiĆ refleksji.
I choroba i caĆa pandemia daĆa i daje mi duĆŒo powodĂłw do gĆÄbokiej refleksji. Przede wszystkim, ĆŒe wszystko w
ĆŒyciu jest ĆaskÄ
i, ĆŒe nic nam siÄ nie naleĆŒy a wszystko jest darem MiĆoĆci MiĆosiernej. Ć»e w kaĆŒdej sytuacji
jesteĆmy dla Boga bardzo waĆŒni i, ĆŒe On nawet jak doĆwiadcza to kocha. UĆwiadomiĆam sobie teĆŒ kolejny raz jak
cennym darem jest wiara i jak bardzo trzeba jÄ
pielÄgnowaÄ.
DziÄkujÄ bardzo za rozmowÄ i ĆŒyczÄ wszystkiego dobrego, w tym jeszcze trudnym czasie.
BRAT MATEUSZ KUBALICA â kleryk II roku WyĆŒszego Seminarium Duchownego w Tarnowie
(posĆugujÄ
cy jako wolontariusz dniach 13.07-19.07.2020 r.)
Bracie, w jaki sposĂłb dowiedziaĆeĆ siÄ, ĆŒe w Domu Pogodnej Jesieni w Tuchowie potrzebni sÄ
w dalszym ciÄ
gu
wolontariusze i jak wyglÄ
daĆo podjÄcie decyzji o przyjeĆșdzie do placĂłwki?
Na jednym z ostatnich wspĂłlnych spotkaĆ z KsiÄdzem Rektorem Jackiem Soprychem w naszym Seminarium
dowiedziaĆem siÄ, ĆŒe jest w dalszym ciÄ
gu potrzebna pomoc w Domu Pogodnej Jesieni w Tuchowie. KsiÄ
dz
Rektor zachÄciĆ nas, ĆŒebyĆmy siÄ zaangaĆŒowali w miarÄ moĆŒliwoĆci. Na poczÄ
tku zastanawiaĆem siÄ, czy
faktycznie siÄ zgĆosiÄ do pomocy, ale doszedĆem do wniosku, ĆŒe zapiszÄ siÄ na listÄ wolontariuszy, tym bardziej,
ĆŒe w te wakacje nie szykowaĆo mi siÄ wiele obowiÄ
zkĂłw. Zaraz po spotkaniu z KsiÄdzem Rektorem poszedĆem i
zapisaĆem siÄ do pomocy i nastÄpnie czekaĆem na wiadomoĆÄ, kiedy mam przyjechaÄ do Tuchowa.
ByĆeĆ przygotowany na tÄ formÄ pracy jakiej siÄ podjÄ
ĆeĆ?
Szczerze mĂłwiÄ
c, to nie byĆem przygotowany na takÄ
formÄ pracy. Raczej nastawiaĆem siÄ na pomoc
gospodarczÄ
, czy coĆ w tym rodzaju. Podobnie miaĆ mĂłj kolega rocznikowy Kamil, bo razem pojechaliĆmy z
takim nastawieniem. O tym, co dokĆadnie miaĆem robiÄ dowiedziaĆem siÄ na miejscu.
Opieka i pielÄgnacja osĂłb starszych to nie taka Ćatwa sprawa, czy byĆo ciÄĆŒko siÄ przeĆamaÄ?
MusiaĆem siÄ przeĆamaÄ do takiego trybu pracy, bo wczeĆniej w ogĂłle nie miaĆem stycznoĆci z opiekÄ
i
pielÄgnacjÄ
osĂłb starszych, a przynajmniej nie w takim wymiarze. Jednak dziÄki pomocy siĂłstr JĂłzefitek i osĂłb
pracujÄ
cych w Domu Pogodnej Jesieni przeĆamaĆem siÄ w miarÄ szybko i dobre nastawienie do takiej pracy
zostaĆo na caĆy tydzieĆ. Dodatkowo wymienialiĆmy siÄ z Kamilem doĆwiadczeniem danego dnia i to rĂłwnieĆŒ
pomagaĆo mi iĆÄ do przodu, pomagajÄ
c sobie nawzajem.
Jakie uczucia towarzyszyĆy Bratu podczas pracy w Domu Pogodnej Jesieni?
MyĆlÄ, ĆŒe na poczÄ
tku trochÄ siÄ stresowaĆem, bo nie wiedziaĆem, jak siÄ zabraÄ za najprostszÄ
pomoc w
przebieraniu danej osoby. Z czasem nabieraĆem odwagi, czy wiÄkszej ĆmiaĆoĆci do pomocy przy pielÄgnacji,
karmieniu czy kÄ
paniu. ZaczÄ
Ćem bardziej poznawaÄ osoby przebywajÄ
ce w Domu Pogodnej Jesieni i cieszyĆem
siÄ, ĆŒe mogĆem w ten sposĂłb pomagaÄ, czy po prostu byÄ z tymi osobami, choÄby nawet po to, ĆŒeby trochÄ
poĆŒartowaÄ, wysĆuchaÄ czy porozmawiaÄ, tak po prostu. Nie mniej radoĆci byĆo z samÄ
ekipÄ
na dyĆŒurze, bo
dobre nastawienie i ĆŒyczliwoĆÄ to moim zdaniem podstawa.
Czy wyniĂłsĆ Brat jakieĆ doĆwiadczenie z tej siedmiodniowej posĆugi? W jaki sposĂłb praca z osobami starszymi
oraz personelem wypĆynÄĆa na Brata?
WyniosĆem ogromne doĆwiadczenie z tej posĆugi. Praktycznie z zerowej stycznoĆci z takÄ
pomocÄ
od
pierwszego dnia zaczÄ
Ćem pomagaÄ, ĆŒe tak powiem na powaĆŒnie. StaraĆem siÄ zaangaĆŒowaÄ maksymalnie w to,
co robiÄ i pewne czynnoĆci wykonywaĆem juĆŒ samodzielnie po kilku dniach. Osoby, ktĂłrym pomagaĆem byĆy
bardzo wdziÄczne, za kaĆŒdÄ
pomoc. ByĆo sporo radoĆci przy odwiedzinach w danym pokoju. Ja rĂłwnieĆŒ mogĆem
liczyÄ na pomoc z ich strony, bo podpowiadaĆy mi, co i jak, choÄby nawet przy wyborze ciuchĂłw na dany dzieĆ.
Personel, jak juĆŒ wspominaĆem byĆ bardzo pomocny, bo bez tego na pewno bym sobie nie poradziĆ. DomyĆlam
siÄ teĆŒ, ĆŒe musieli byÄ mocno cierpliwi na poczÄ
tku, gdy wszystko musieli wytĆumaczyÄ. Jednak sama atmosfera
zarĂłwno z personelem, jak i z osobami starszymi sprawiaĆy, ĆŒe nie odczuwaĆem zbytnio tych 12 godzin posĆugi
w danym dniu. MyĆlÄ, ĆŒe te siedem dni moĆŒe zaprocentowaÄ na przyszĆoĆÄ, bo dziÄki tej posĆudze wiem, jak siÄ
zachowaÄ przy pomocy osobom starszym w codziennoĆci. Bardzo siÄ cieszÄ, ĆŒe mogĆem byÄ w Domu Pogodnej
Jesieni i pomĂłc w ten sposĂłb, mimo, ĆŒe byĆem nastawiony na totalnie innÄ
pracÄ. MyĆlÄ, ĆŒe Pan BĂłg w ten
sposĂłb uczy mnie pokory i przyjmowania danej sytuacji niezaleĆŒnie od moich planĂłw.
DziÄkujÄ bardzo za rozmowÄ, ĆŒyczÄ pogody ducha i wytrwaĆoĆci w powoĆaniu.
JednÄ
z cenniejszych rzeczy, jakie moĆŒna ofiarowaÄ drugiemu czĆowiekowi jest czas. Serdeczny uĆmiech i
uĆcisk dĆoni leczÄ
czÄsto lepiej niĆŒ lekarstwa. Bez Was â wolontariuszy i pracownikĂłw, ktĂłrzy sami zgĆosiliĆcie
siÄ do Domu Pogodnej Jesieni w tej jakĆŒe ciÄĆŒkiej sytuacji trudno sobie wyobraziÄ jego funkcjonowanie.
Wasza praca jest nieoceniona. DziÄkujemy za kaĆŒdy dzieĆ, za kaĆŒde dobre sĆowo i wielkie zaangaĆŒowanie.
Â
Z OSOBAMI ROZMAWIAĆA:
PAULINA KORDELA â terapeuta zajÄciowy w Domu Pogodnej Jesieni w Tuchowie