Przez długie lata Pani Halinka rozpieszczała podopiecznych swoimi potrawami. Szczególną sławą cieszyły się jej dania jarskie – racuszki, pierogi czy idealnie równe kluski śląskie, za które mieszkańcy niejednokrotnie wyrażali swoją wdzięczność. Każdy posiłek przygotowany przez nią był nie tylko jedzeniem, ale też wyrazem troski i serca wkładanego w pracę.
Podczas uroczystości nie zabrakło pięknych słów. Siostry józefitki dziękowały za oddanie, życzliwość, misję i nieustanny uśmiech, którym Pani Halinka obdarzała wszystkich wokół. Pracownicy natomiast podkreślali jej profesjonalizm, owocną współpracę oraz wszystkie wspólne, dobre chwile. Szczególnym momentem było odczytanie długiej, rymowanej formy podziękowania – pełnej humoru, ciepła i wspomnień, która wywołała zarówno uśmiechy, jak i łzy wzruszenia.
Po części oficjalnej wszyscy zostali zaproszeni do wspólnego stołu. Przy aromatycznej kawie i wyśmienitym cieście rozmowy zdawały się nie mieć końca. Wspomnienia płynęły swobodnie – zarówno ze strony mieszkańców, sióstr, jak i współpracowników. Każdy chciał podzielić się choć jedną historią związaną z Panią Halinką. Kiedy, z prezentami w rękach i łzą kręcącą się w oku, zeszła do kuchni, czekała na nią kolejna niespodzianka. Koleżanki z kuchni, z którymi pracowała na co dzień przygotowały dla niej kolejne wyjątkowe pożegnanie – były wzruszające słowa, wiersz oraz upominki, które jeszcze raz podkreśliły, jak ważną osobą była w ich gronie.
Choć kończy się pewien etap, jedno pozostaje niezmienne – Dom Pogodnej Jesieni zawsze będzie domem Pani Halinki. To miejsce, które współtworzyła przez lata, gdzie zostawiła cząstkę siebie i do którego zawsze może wrócić. Drzwi pozostają dla niej otwarte – nie tylko jako dla byłej pracownicy, ale przede wszystkim jako dla bliskiej sercu osoby, która na zawsze pozostanie częścią tej wspólnoty.